Uśmiechnięta podeszła do niego i nachyliła się by cmoknąć go w policzek. Odsunął się. Wstał. - To koniec. Byłem z tobą tylko dlatego, że się założyłem. Rozumiesz? To nie było na serio. - Stała tam, a słowa docierały do niej z opóźnieniem. Chciała odrodzić się od prawdy wysokim murem. Miała nadzieję, że on zraz powie "żartowałem, kochanie!". Ale nie powiedział tak. - O co się założyłeś?- odparła dziwnie opanowanym, jakby odległym głosem. - O dwa piwa. - Odpowiedział cicho, jakby poczuł się winny, widocznie myślał, że ona zacznie płakać i krzyczeć na niego. Ten nienaturalny chłód był dla niego gorszy niż gdyby zrobiła awanturę. -Dzięki. Teraz przynajmniej wiem ile jestem warta. - jej gorzki ton zabębnił mu w uszach.- Dwa browce.- dodała sarkastycznie i odeszła. A on dopiero teraz, kiedy było już za późno, zrozumiał, że ona znaczyła tak na prawdę dla niego znacznie więcej niż dwa browce.
Ktoś złapał mnie mocno za ramię. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na niego pytającymi oczyma. "Porozmawiamy?" Zapytał zdyszany. Obruszyłam się tylko i dalej szłam w swoją stronę. "Błagam. No cholera, proszę Cię!" Zatrzymałam się. Stanął bardzo blisko mnie, tak, że czułam jego szybki i gorący oddech na szyi. "Czego chcesz?" zapytałam chłodno. "Spójrz na mnie." Nie wytrzymałam. "Biegniesz za mną pół drogi, żebym na Ciebie spojrzała?!" Krzyknęłam tak głośno, że przechodnie patrzyli na nas z dezaprobatą. "Tak." Zaśmiałam się sarkastycznie. "Tylko tracę czas." Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam dalej. "Chciałem, żebyś to zrobiła, bo w Twoich oczach widać miłość do mnie." Odwróciłam się znowu. "Miłość? Widzisz miłość?" Z każdym słowem zbliżałam się do niego coraz bardziej. "To dziwne, bo ja, zawsze, gdy patrzę w lustro, w swoich oczach widzę nienawiść. I choć Cię, kurwa, kocham, to nienawidzę bardziej!" Syknęłam. W jego zaszklonych oczach odbijała się moja twarz.
Chłodnymi wieczorami lubiła się do niego przytulać, zaś ciepłymi
popołudniami lubiła skradać mu niewinne całusy. Uwielbiała wpatrywać się
w jego brązowe oczy i kochała patrzeć jak tryska z nich bez warunkowa
miłość. Zasypiała z myślą, że kocha ją ponad wszystko i zawsze budziła
się z jego imieniem na ustach. Sprawiał, że czuła się szczęśliwa i
potrzebna. Sprawiał, że miała ochotę żyć, miała ochotę uśmiechać się,
wystawać godzinami przed lusterkiem, dbać o siebie i o innych. Chciała
po prostu żyć.. żyć dla niego i choć nie umiała walczyć o to co kochała,
robiła wszystko, aby ta chwila trwała wiecznie. Niekiedy łapała się na
tym, że z godziny na godzinę coraz bardziej go nienawidziła, że z każdej
minuty na minutę coraz bardziej za nim tęskniła, a z każdej sekundy na
sekundę coraz bardziej kochała.
Siedziała na podłodze na środku pokoju. Wokół niej leżały
podarte fotografie. z jej oczu płynęły łzy. Nagle drzwi do pokoju
otworzyły się, a w nich stanął on - powód jej płaczu. Spojrzała na
niego. jego oczy wbiły się w punkt lekko nad jej głową. - Dlaczego? -
Wyszeptała - dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mnie zdradziłeś? - jej szept
przerodził się w krzyk - nienawidzę cię sukinsynie, nienawidzę! -
Zalana łzami, prawie nie mogła oddychać. - Kochanie, naprawdę nie mogę z
tobą być. - Odrzekł z ironicznym uśmiechem. Zbliżył się do niej i ją
pocałował. - Spierdalaj! Nie chce cię widzieć - krzyknęła. On zaczął się
śmiać i zostawiając jej żyletki na biurku, powiedział - tylko nie zrób
sobie krzywdy, kochanie. - i wyszedł.
Ubierzesz się ładnie- nazwie Cię cnotką... Ubierzesz się
seksownie - nazwie Cię dziwką... Zadzwonisz do niego uzna, że się
narzucasz... On do Ciebie zadzwoni uzna, że powinnaś być zaszczycona...
Nie kochasz go - będzie robił wszystko by Cię zdobyć... Kochasz go -
zostawi Cię... Kłócisz się z nim - mówi, że robisz problemy... Siedzisz
cicho - mówi, że nie masz własnego zdania... Nie oddasz mu się uzna, że
go nie kochasz... Zrobisz to - uzna, że jesteś łatwa... Powiesz mu o
swoich problemach pomyśli, że jesteś słaba... Nie powiesz mu - pomyśli,
że mu nie ufasz... Będziesz mu robić wymówki powie, że nie jesteś jego
matką... On będzie Ci robił wymówki powie, że dba o Ciebie... Nie
dotrzymasz danej obietnicy - straci do Ciebie zaufanie... On złamie dane
słowo - to na pewno przez Ciebie... Zdradzisz go powie, że to koniec...
On Ciebie zdradzi powie, że każdy zasługuje na drugą szansę.
Nie mam najnowszych gadżetów, super popularnych przyjaciół i
idealnego związku. moi rodzice nie zarabiają milionów i nie są
najwspanialsi na świecie, a mimo tego uśmiecham się i nie narzekam,
wiesz dlaczego? ludzie, których życie nie rozpieszcza, a daje im w kość
potrafią się cieszyć małymi rzeczami. nie wymagają zbyt dużo. starczy im
najzwyczajniejszy uścisk od mamy, zwykły buziak od chłopaka, tania
koszulka z przeceny, czy drink za trzy złote wypity, w towarzystwie
przyjaciółek, by uśmiech nie schodził im z buźki
nie chce mi się już siedzieć na dostępnym na gg, by mieć nadzieję, że może akurat się odezwie. nie chcę już co dziesięć minut sprawdzać telefonu, bo może akurat napisał sms. nie chcę za każdym razem wychodząc ze szkoły rozglądać się we wszystkie strony, bo może on akurat tam stoi. nie chcę idąc przez miasto trzymać non stop uniesioną głowę, bo może akurat skończyło Ci się kakao i postanowiłeś iść do tego sklepu, obok którego właśnie przechodzę. no nie chcę, to boli.
lubię iść późnym wieczorem przez miasto, ze słuchawkami w
uszach ignorować otaczający świat. nie słyszeć samochodów, krzyków
ludzi, przekleństw zza przystanku, szumu wiatru. chociaż to tak
cholernie głupie, podświadomie wyobrażam sobie, że jestem częścią tej
muzyki, a ona jest mną. nikt nie jest mi wtedy potrzebny, za nikim nie
tęsknię, do nikogo nie idę. patrząc w niebo lub prosto przed siebie, nie
czuję nic poza może cieniem smutku i przygnębienia, czasem buntu. nic z
tym nie robię, jedynie tak intensywnie wczuwam się w słowa, że nie
zauważam jak zaczyna padać deszcz. aż w końcu moja droga się kończy,
przekraczam bramę podwórka i chociaż ani razu nie pomyślałam o tobie –
wiem, że jedyne co mogę robić to wspominać. wspominać przy naszych
piosenkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz