dłuższe;DD
nigdy
nie był dla niej ideałem mężczyzny. nie miał wspaniałej ' klaty ' , nie
pachniał playboyem, a jego twarz nie przypominała modela z pokazów
Calvina Kleina, ale właśnie w to kochała w nim najbardziej. kochała jego
inność. kochała jego zarost na twarzy, dresy, w których był dla niej
najbardziej męski oraz to w jaki sposób zaciągał się papierosem, chamsko
się przy tym uśmiechając. kochała w nim to, co inne dziewczyny
odrzucało. kochała go takiego jakim był, bez żadnych zmian i poprawek.
on tego nie doceniał.
był
wieczór. jak zwykle siedziałam przed komputerem, w głośnikach leciał
Pezet, kolejna piosenka, która przypominała mi o tobie, choć tak na
prawdę nikt o tym nie wiedział, z oka poleciała mi jedna łza, ot tak, po
prostu z tęsknoty, a może z przyzwyczajenia. nagle stanęła przede mną
siostra ' chciałabyś jeszcze do niego wrócić ? ' zapytala. zamurowało
mnie. od naszego rozstania nikt mnie o to nie pytał. wspominali o tobie,
moje koleżanki, rodzice, twoi kumple, ale nikt nie zadał mi tego
pytania wprost. ' nie, coś ty, to d*pek ' odpowiedziałam, szybko
wycierając łzę z policzka i przyklejając na twarz sztuczny uśmiech. '
silna jesteś ' odpowiedziała mi, poklepując po ramieniu. tak, jestem
silna, w udawaniu..
mówią,
że każda miłość jest pierwsza. nieprawda. pierwsza miłość jest tylko
jedna. jedyna na świecie. najwspanialsza. pierwsze motylki w brzuchu,
tylko one latają z tak intensywną mocą. pierwszy pocałunek, najczulszy.
pierwsze wizyty w domu ukochanych, krępujące lecz wspaniałe. pierwsze
obietnice, te, w które wierzyło się naprawdę. pierwsza miłość jest
najcudowniejsza. lecz zawsze się kończy. ją pamięta się do końca życia,
choć nie wiem ile się przez nią wycierpiało.
Jest
moją przyjaciółką, a wiesz co to oznacza? Zawsze będę stać za nią, bez
względu na to co zrobi. Nigdy się od niej nie odwrócę, nawet jeśli będę
ostatnia z wyciągniętą w jej kierunku dłonią. Nierozłączne od kilkunastu
lat i choć kilka osób próbowało to zj***ć, nie poddajemy się i za
każdym razem to co nas łączy jest silniejsze. Mogę dostać za nią w
mordę, kiedy ona jest zbyt słaba by przyjąć ciosy. Kiedy nic nie idzie
zgodnie z planem, ja jestem i trzymam ją za rękę. Mam wszystko, bo mam
taką przyjaźń.
Zjawił się
ktoś, kto pokochał mnie taką, jak jestem. Zaakceptował moje wady i
nawyki. Zjawił się ktoś, kto powiedział, że jestem najpiękniejszym cudem
świata. Powiedział, że mnie kocha ponad wszystko. Zjawił się ktoś, kto
stwierdził, że nie może żyć beze mnie. Stwierdził, że jestem idealna.
Zjawił się ktoś, kogo pokochałam całym sercem.
'
- no to mamy godzinę. wychowawczą porozmawiajmy o uczuciach. każdy
powie swoje najbardziej romantyczne przeżycie. proszę. może pierwsza .. -
dobrze. a wiec.. Moim najbardziej romantycznym przeżyciem było gdy
rysowałam pod jego oknem w dniu jego urodzin na chodniku serce z napisem
, że go kocham. zszedł do mnie. pocałował w czoło i powiedział,że
dłużej nie może mnie oszukiwać i ma inną dziewczynę. rzucił mnie w swoje
urodziny. kiedy wszedł do domu lunął deszcz. zmył serce i duży napis "
Kocham Cię Słońce. Najlepszego w dniu urodzin. Twoje Kochanie. "
Odeszłam zmoknięta.. Czy jest dość romantycznie? Tak? Więc dziękuje. 'i
usiadłam' czułam jego wzrok na moich plecach. popatrzyłam się na niego.
oczy mi się zaszkliły. wstał spakował się podszedł do mnie i powiedział '
przepraszam ' i wyszedł. '
Co
miałam mu powiedzieć? Że jestem nałogową palaczką, alkoholiczką i
codziennie imprezuję w klubach? Że moi znajomi to dilerzy, albo
narkomani, którym blisko do grobu? Że lubię palić marihuanę, słuchając
Nirvany? Że lubię przypadkowy seks? Nie, żadne z nich nie wchodziło w
grę. Chciałam być idealna w Jego oczach. Wiedziałam, że nigdy nie
zaakceptuje prawdy, że mnie zostawi. Tak więc wolałam ciągle mówić mu,
że spędzam wieczory w książkach, jak dużo mam nauki, jak wymagają w
szkole, że w przyszłym roku matura, a potem wyjechać gdzieś za granicę. A
kiedy przytulał mnie i mówił, jak bardzo mnie za to wszystko kocha, od
razu robiło mi się lżej. Nigdy jakoś nie myślałam o tym, że kocha
całkiem inną osobę niż ja, bo przecież nieustannie udaję kogoś innego.
czasem
zamiast im zazdrościć po prostu współczuję . żyją w tak słodkiej
nieświadomości , że aż robi się to żałosne . nie wiedzą nic o życiu i
jest im fajnie . mogą się bawić całe dnie , śmiać beztrosko i przejmować
tym , kiedy mama zawoła ich do domu na obiad , który wydaje się czymś
koszmarnym . dziewczynki wierzą w księcia na białym koniu z którym będą
mieć cudowne życie , a chłopcy robią wszystko , by tak było . żyją jak w
bajce , nie mając o tym pojęcia . jest przewspaniale , ale przecież to
wszystko pryśnie jak zły sen . i kiedyś , pewnego dziwnego dnia powita
ich zwyczajna rzeczywistość .
Mam
dopiero zaledwie kilkanaście lat, a życie już tyle razy dało mi
kopniaka w tyłek. Już tyle razy siedziałam otulona samotnością i po
prostu rozpaczałam nad sobą, nad życiem, nad swoimi wszystkimi złymi
decyzjami, które podjęłam, nad ludźmi, z którymi wcale nie rozmawiam, a
kiedyś, nawet do dziś znaczą dla mnie cały świat. Rozpaczam też nad tymi
wszystkimi osobami, które znałam, a które Bóg nam odebrał, tak po
prostu, tak egoistycznie. Siedzę wtedy w swoim pokoju i płaczę,
trzymając wtedy telefon w ręce, słuchając swoich ulubionych wykonawców.
każdy
sobie zasłużył na szczęście w tym p*********m świecie, więc mi nikt też
nie ma prawa go odebrać w żaden sposób. tu chodzi o mnie. nikt tych lat
nie przeżyje za mnie, a skoro mam wolną wolę, to chcę tą drogę przejść z
kimś kogo sama sobie wybiorę, który MI daje szczęście, bezpieczeństwo,
miłość, ciepło, poczucie piękna i beztroskę której nie dostałam k***a od
nikogo. a ty na co byłbyś gotów, gdyby chcieli ci zabrać powód
wstawania rano, biegania do łazienki, żeby tuszem pociągnąć rzęsy, powód
radości, śmiechu do bólu brzucha, wspaniałych wspomnień i powód
planowania kolejnych lat, osobę, która spełnia twoje marzenia, która
nawet była twoim marzeniem, co byś zrobił, no co k***a? ja wiem.
broniłbyś do ostatku sił, czasem z krzykiem i płaczem nie dałbyś go
sobie wyrwać. ja będę robiła to samo, nikt mnie nie powstrzyma. nie
znacie jeszcze siły miłości.
będąc
małą dziewczynką przyglądałam się zawsze cioci która ciągle wylewała
łzy przez chłopaka. nie potrafiłam tego zrozumieć, zastanawiałam się jak
można płakać przez rozstanie z chłopakiem, przecież to nic takiego.
dzisiaj zdaję sobie sprawę z tego jak wiele rzeczy nie rozumiałam.
miłość, związek, przywiązanie do drugiej osoby to były dla mnie zupełnie
obce słowa. teraz znam ten stan doskonale, nie potrafię bez niego
funkcjonować, wspomnienia, wspólna piosenka, widok jego czy wspólne
fotografie po prostu łamią mi serce. nigdy nie pomyślałabym, że miłość
jest taka ciężka.
Miłość
. Niby takie zwykłe słowo, składają się z paru liter, tylko pomyśl, gdy
ocenisz że to jest na prawdę to, uśmiechasz się mówiąc "To jest właśnie
miłość, to właśnie Jego kocham" Wiesz ile jeszcze razy, będziesz tak
mówiła ? Z biegiem czasu, zapomnisz nawet imiona, zapomnisz kto był
pierwszy gdyż będzie się liczył tylko ten ostatni, ten nieidealny
kretyn, który nie zostawi Cię za żadne skarby. Więc, czy chciałabyś, by
Twój przyszły mąż, miał za sobą tyle chwil, tyle nieudanych miłości i
durnych zakochań, które powodowała jakaś durna chemia . ? Wątpię, bo nie
będziesz miała już takie zaufania, nie będziesz miała pewności że i
Ciebie nie zostawi i ze strachu zostawisz go pierwsza. Teraz się postaw
na Jego miejscu i się sto razy zastanów, zanim powiesz puste "kocham"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz